![]() ![]() |
01.11.2009, 19:01
Post
#1
|
|
![]() Bardzo rozgadany Group: Administrator Posts: 1,568 Joined: 31.03.2006 From: Jelenia Góra - Cieplice Member No.: 152,614 |
Czy Ty sam, czy ktoś z Twoich bliskich lub znajomych macie problemy z nierespektującymi prawa, z nieszanującymi dobrych obyczajów windykatorami? Jeżeli odpowiedź na powyższe pytania brzmi "tak", to może czesz dowiedzieć się czy i jak można wygrać z firmą windykacyjną? Czy można bez problemów pozbyć się ciążących na nas długów? Ja ten temat zapoczątkuję, a to czy będzie on kontynuowany, a także czy ukaże się tu poradnik, to tylko zależy do Państwa, od Waszego zainteresowania, które wykażą Państwo tym tematem - sobie a muzom pisać nie zamierzam. Lecę kawkę zaparzyć - za kilkanaście minut zaczynam temat gorącym robić, gdyż... Gdyż pewnej wrocławskiej firemce, której logo znajduje się poniżej, wydaje się, że może mnie bezkarnie nachodzić, zastraszać, wydzwaniać do mnie o każdej porze dnia i nocy. Ta firemka twierdzi, że jestem jej coś winien - ja twierdzę, że jest zupełnie inaczej. Najlepiej uczyć się poprzez zdobywanie praktycznej wiedzy, a ja nie zamierzam wcale ukrywać tego, co w tej sprawie robił będę, o ile tylko Państwa ten temat interesować będzie... ![]() No więc jak |
|
|
|
01.11.2009, 20:06
Post
#2
|
|
![]() Bardzo rozgadany Group: Administrator Posts: 1,568 Joined: 31.03.2006 From: Jelenia Góra - Cieplice Member No.: 152,614 |
Zobaczmy, co inni na ten temat piszą...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Firmy windykacyjne nie mogą stosować przymusu Firmy windykacyjne podają fałszywe informacje o postępowaniu egzekucyjnym. Windykatorzy nie mogą domagać się zapłacenia przedawnionych należności. Przymusowej egzekucji długu może dokonać jedynie komornik sądowy. Prawie 1,5 mln osób ma w Polsce problemy ze spłatą zobowiązań finansowych – wynika z badań InfoMonitor Biura Informacji Gospodarczej. Wierzyciele, chcąc odzyskać pieniądze, masowo decydują się na usługi firm windykacyjnych, od których oczekują przede wszystkim skuteczności w działaniu. – Metody postępowania firm windykacyjnych przekraczają nie tylko barierę dobrych obyczajów, ale i granice prawa – mówi Marcin Mamiński, partner zarządzający Mamiński & Wspólnicy. Za niedozwolone praktyki firma EOS KSI Polska zapłaci 194 804 zł kary. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ukarał przedsiębiorcę m.in. za wysyłanie listów sugerujących podjęcie działania przez komornika czy zobowiązujących do wyjawienia majątku. Za podobne działania prezes UOKiK ukarał wcześniej firmę Kruk na kwotę 90 691,39 zł oraz Ultimo karą w wysokości 500 tys. zł. – Firmy windykacyjne posiadają jedynie kompetencje do prowadzenia negocjacji między konsumentem a przedsiębiorcą, któremu zalega ze spłatą zobowiązania – mówi Małgorzata Cieloch z UOKiK. Tymczasem windykatorzy mają na sumieniu wysyłanie do dłużników listów zatytułowanych jako egzekucja komornicza oraz dołączanie do nich wniosków o wszczęcie egzekucji oraz stosowanie prób ustalenia majątku dłużnika. Takie celowe wprowadzanie w błąd konsumentów ma sugerować m.in., że jest prowadzone wobec nich postępowanie i że będą musieli pokryć wszystkie koszty postępowania sądowego i egzekucyjnego. Windykacja to nie egzekucja – Firma windykacyjna nie może wprowadzać dłużników w błąd, podając nieprawdziwe informacje dotyczące postępowania egzekucyjnego – tłumaczy Krzysztof Tobolewski, radca prawny z kancelarii Sowisło & Tobolewski. Jedynym legalnym sposobem na przymusowe zaspokojenie wierzytelności poprzez ściągnięcie jej z majątku dłużnika jest bowiem prowadzenie egzekucji komorniczej. – Wszczęcie takiej egzekucji możliwe jest dopiero po uzyskaniu jednego z tytułów egzekucyjnych – mówi Marcin Mamiński. O ile więc dłużnik nie poddał się egzekucji w akcie notarialnym lub jego dług nie wynika np. z czynności dokonanej z bankiem, to jedyną co do zasady podstawą prowadzenia przeciw niemu egzekucji jest wyrok sądowy – wyjaśnia prawnik. Firmy mogą negocjować Firmy windykacyjne mogą prowadzić negocjacje i stosować perswazję, ale nie mają prawa stosować żadnych środków przymusu. Niestety, nie wszyscy windykatorzy stosują się do tych zasad. Co więcej, niektórzy bezprawnie usiłują np. zmusić klientów do zapłaty kosztów niewynikających z umowy lub zwrotu długów, które uległy już przedawnieniu. Dlatego, zlecając firmie windykacyjnej ściągnięcie należności, warto sprawdzić, czy deklaruje ona stosowanie zasad dobrych praktyk. – Certyfikat zgodności praktyk biznesowych z dobrymi praktykami jest rodzajem zobowiązania, a brak jego wypełniania skutkuje pociągnięciem firmy do samorządowej odpowiedzialności – mówi Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych. Nie trzeba wpuszczać Potępioną przez UOKiK praktyką windykatorów jest wysyłanie listów zapowiadających wizytę pracownika, który miałby określić wartość majątku dłużnika i sporządzić dokumentację fotograficzną. – Nie ma możliwości, by ktokolwiek poza komornikiem, np. pracownik firmy windykacyjnej, domagał się wyjawienia składników majątku, zajął dłużnikowi samochód, pobierał od pracodawcy część jego wynagrodzenia czy, co wydaje się już nie do pomyślenia, bez zgody właściciela przekroczył próg jego mieszkania – mówi Marcin Mamiński. Co więcej, zdaniem Krzysztofa Tobolewskiego, wykonywanie dokumentacji fotograficznej majątku dłużnika może też w konkretnej sytuacji stanowić naruszenie dóbr osobistych, a w szczególności prawa do prywatności. – W takim przypadku dłużnik mógłby domagać się w sądzie usunięcia skutków naruszeń oraz zapłaty zadośćuczynienia – uważa Krzysztof Tobolewski. Prawnicy wskazują też, że pisma wysyłane przez firmy windykacyjne nie powinny być pisane odręcznie. Niestety, tak się zdarza, a dodatkowo zawierają one prośbę o kontakt telefoniczny bez podawania przyczyny i informacji, że adresatem jest firma windykacyjna. – Jest to niedopuszczalne, zwłaszcza jeśli firmy działają w formie spółek prawa handlowego, gdyż przepisy nakładają na spółki obowiązek oznaczania swoich pism firmą, siedzibą i adresem pod rygorem grzywny – tłumaczy Krzysztof Tobolewski. Upublicznienie danych Firmy windykacyjne stosują jeszcze jedną, niedozwoloną praktykę. Mianowicie informują dłużnika o automatycznym przekazaniu danych dłużnika do Biura Informacji Gospodarczej, sugerując, że oznaczać to będzie brak możliwości np. zaciągania kredytu czy kupowania na raty. W przypadkach jaskrawego łamania prawa przez firmy windykacyjne warto rozważyć także zgłoszenie takich działań na policję. Paletę środków prawnych mogą uzupełnić także w skrajnych sytuacjach przepisy karne dotyczące np. naruszenia miru domowego czy gróźb karalnych jak również powództwa cywilne, np. o naruszenie dóbr osobistych. Skuteczne może okazać się również wytoczenie powództwa cywilnego lub zawiadomienie UOKiK o nielegalnych praktykach. Źródło: Dziennik Gazeta Prawna Artykuł z dnia: 2009-10-28 Autor: Daria Stojak Ach... Ażebym nie zapomniał... Dzisiaj TVP1 o godzinie 21:15 zaprasza Państwa, a ja do tego zaproszenia się przyłączam, do obejrzenia wspaniałego, nagrodzonego statuetkami Oskara, amerykańskiego filmu "Uwierz w ducha", w którym główne role zagrali Patrick Swayze (zmarł na raka 14 września br.), Demi Moore oraz Whoopi Goldberg. Ten film można oglądać dziesiątki razy - jest piękny, wzruszający i mądry - NAPRAWDĘ WARTO ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Firmy windykacyjne zastraszają dłużników Firmy windykacyjne nie mogą zastraszać i wprowadzać w błąd klientów zalegających ze spłatą należności. Tylko sąd w specjalnym trybie ma prawo zobowiązać dłużnika do wyjawienia jego majątku. Windykatorzy nie mogą domagać się od dłużników zapłacenia należności, które uległy już przedawnieniu. ANALIZA Brak spłaty zadłużenia spowoduje wstydliwą wizytę komornika w miejscu pracy i w domu, wierzyciel nigdy nie zrezygnuje z pełnej windykacji swoich należności – to tylko przykładowe cytaty z wezwań otrzymywanych przez dłużników od firm windykacyjnych. Takie wezwania są dzisiaj coraz częściej wysyłane przez firmy windykacyjne. Chcąc za wszelką cenę wymusić na dłużniku spłatę zobowiązania, firmy te bez żadnych skrupułów sięgają po metody niezgodne z prawem. Tendencja ta nasiliła się, odkąd nasi konsumenci borykają się ze skutkami kryzysu finansowego. Skutkiem tego jest gwałtowny wzrost liczby postępowań prowadzonych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeciwko firmom windykacyjnym. Wezwania – straszaki – Z praktyki Urzędu wynika, że nie zawsze firmy windykacyjne postępują zgodnie z prawem. W ostatnim czasie wydaliśmy kilka decyzji, w których oprócz stwierdzenia stosowania praktyk sprzecznych z prawem nałożyliśmy wysokie sankcje finansowe. W toku są kolejne postępowania – mówi Konrad Gruner z Biura Prasowego UOKiK. Jak wynika z postępowań prowadzonych przez Urząd, wśród najczęściej pojawiających się zarzutów jest zastraszanie, wywieranie presji, nierzetelne informowanie o konsekwencjach niespłacenia długu oraz zawyżanie jego wartości, domaganie się spłaty roszczeń, które uległy przedawnieniu. W wezwaniach pojawiają się również groźby, że o długu dowiedzą się sąsiedzi, współpracownicy, pracodawca. – Za bezprawne należy uznać praktyki informowania dłużnika, że brak spłaty zadłużenia nosi znamiona przestępstwa oraz o możliwości złożenia do organów ścigania zawiadomienia o popełnieniu takiego przestępstwa – mówi Michał Mulik, prawnik z Kancelarii Gregorowicz – Ziemba Krakowiak Gąsiorowski. Ujawnienie majątku Firmy windykacyjne starają się wywołać u dłużnika wrażenie, że są w stanie samodzielnie ustalić stan jego majątku. – Konsumenci są na przykład informowani o uczestnictwie w procesie egzekwowania wierzytelności inspektora działu windykacji bezpośredniej, który miał sporządzić raport dotyczący ich majątku. Powodowało to błędne przekonanie, że podmiot inny niż sąd może zmusić ich do ujawnienia wartości stanu posiadania – tłumaczy Konrad Gruner. Tymczasem zgodnie z obowiązującymi przepisami tylko sąd może zobowiązać dłużnika do wyjawienia źródeł jego majątku. – Jeden z przedsiębiorców żądał od konsumentów spłaty zadłużenia, grożąc jednocześnie wizytami pracowników biura detektywistycznego w oddziałach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Dane uzyskane z ZUS-u miały pomóc w ustaleniu źródeł majątku dłużników. Tymczasem firmy windykacyjne nie są upoważnione do występowania z wnioskiem o ujawnienie takich danych – podkreśla Konrad Gruner. Przedawnienie długu Firmy windykacyjne często informują, że nigdy nie zrezygnują z windykacji należności. Takie działanie wprowadza konsumentów w błąd i tym samym jest niezgodne z prawem. Może się bowiem okazać, że dług uległ już przedawnieniu. – Niedozwolone jest sugerowanie konsumentom, którzy podnieśli zarzut przedawnienia, że w świetle zawartych umów i historii zadłużenia są oni wciąż zobowiązani do ich spłaty, jednocześnie zastrzegając sobie możliwość przymusowego wyegzekwowania roszczeń – tłumaczy Michał Mulik. Często firmy windykacyjne, w pismach kierowanych do dłużników, nie zawierają wszystkich niezbędnych danych. – Zdarza się, że tacy przedsiębiorcy nie podają pełnych informacji o zadłużeniu, wskutek czego uniemożliwiają identyfikację długu – mówi Michał Mulik. Dodaje, że firmy nierzetelnie informują także o ewentualnych kosztach postępowania sądowego i egzekucyjnego lub powiększają sumę zadłużenia o koszty prowadzonych czynności windykacyjnych. Uprawnienia windykatorów Konsumenci powinni pamiętać, że tak naprawdę firmy windykacyjne nie mają zbyt wiele uprawnień względem dłużnika. – W praktyce ich uprawnienia ograniczają się jedynie do prowadzenia negocjacji z dłużnikami w zakresie spłaty zadłużenia – informuje Konrad Gruner. Jak podkreśla Michał Mulik, działanie firmy windykacyjnej powinno polegać na poinformowaniu dłużnika o zadłużeniu oraz rzetelnym i pełnym przedstawieniu konsekwencji jego ewentualnego niespłacenia. – Windykatorzy mogą skontaktować się drogą korespondencyjną, telefonicznie, a także składając wizytę np. w miejscu zamieszkania dłużnika. Wszystkie te czynności powinny być przeprowadzane w sposób uprzejmy i kulturalny, z poszanowaniem prywatności, przy jak najmniejszej uciążliwości dla dłużnika – informuje Michał Mulik. OPINIA EWA GOJNICZEK prawnik w WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr Jeżeli zachowania pracowników firm windykacyjnych godzą w dobra osobiste dłużnika, mogą oni ponieść odpowiedzialność cywilną. Jeżeli pracownik taki notorycznie dzwoni w godzinach nocnych do dłużnika, może on złożyć zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia wykroczenia z art. 107 kodeksu wykroczeń. W sytuacji, w której pracownicy firmy windykacyjnej pojawiają się przed domem dłużnika, nie ma on obowiązku wpuszczenia ich. Jeżeli pracownicy starają się siłą sforsować drzwi do domu dłużnika, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za naruszenie tzw. miru domowego (art. 193 kodeksu karnego). Źródło: GP Artykuł z dnia: 2009-06-03 Autor: Małgorzata Kryszkiewicz ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Jak wpisać dłużnika na czarną listę Przedsiębiorcy mogą wpisywać nierzetelnych kontrahentów na listy dłużników prowadzone przez biura informacji gospodarczych. Mogą na nie także wpisywać swoich klientów konsumentów, którzy nie spłacają wobec nich terminowo zobowiązań. W czasach kryzysu bazy biur informacji gospodarczych są szczególnie przydatne w praktyce prowadzenia działalności gospodarczej. Ograniczają ryzyko nietrafnych decyzji biznesowych, pomagają ustalić wiarygodność i rzetelność kontrahentów oraz klientów. Do baz można też przekazywać dane pozytywne (o terminowym wywiązywaniu się ze zobowiązań) oraz dane o posłużeniu się podrobionym lub cudzym dokumentem. Na rynku działają trzy biura informacji gospodarczych: Krajowy Rejestr Długów BIG, Europejski Rejestr Informacji Finansowej BIG oraz Infomonitor BIG. Tylko one mają prawo pośredniczyć w udostępnianiu informacji gospodarczych, a więc mają wyłączność na przyjmowanie, przechowywanie i ujawnianie informacji. Informacje od przedsiębiorców Dziś informacje gospodarcze do BIG-ów mogą przekazywać tylko przedsiębiorcy. Z tym że nie chodzi tylko o przedsiębiorców określonych w ustawie z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. z 2007 r. nr 155, poz. 1095 z późn. zm.). Na potrzeby ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych stworzono specjalną, szerszą definicję przedsiębiorcy, która obejmuje także inne podmioty wyraźnie wymienione w przepisach, takie jak: spółdzielcza kasa oszczędnościowo-kredytowa, wspólnota mieszkaniowa oraz spółdzielnia mieszkaniowa w zakresie zaspokajania potrzeb mieszkaniowych jej członków, Wojskowa Agencja Mieszkaniowa w zakresie administrowania nieruchomościami, a także organ wierzyciela w rozumieniu ustawy z 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów. Przedsiębiorca może przekazywać informacje gospodarcze w celu ich ujawnienia, jeżeli zawarł z biurem odpowiednią umowę. Umowa musi być sporządzona na piśmie pod rygorem nieważności. Do big-ów można przekazywać tylko ściśle określone informacje gospodarcze. Należą do nich: zobowiązania konsumentów powstałe z tytułu umowy o kredyt konsumencki lub umowy o przewóz osób w regularnej komunikacji publicznej oraz zobowiązania przedsiębiorców powstałe z tytułu umowy związanej z wykonywaniem działalności gospodarczej. Przedsiębiorca powinien podać swoje oznaczenie, siedzibę i adres, numer identyfikacji podatkowej (NIP) oraz takie same dane dotyczące dłużnika przedsiębiorcy albo podstawowe dane o dłużniku konsumencie. Nieuczciwi kontrahenci Przedsiębiorca może wpisać na listę BIG innego przedsiębiorcę, gdy ten nie wywiązuje się wobec niego ze zobowiązań. W tym wypadku konieczne jest spełnienie łącznie wszystkich ustawowych przesłanek, czyli: ● zobowiązania przedsiębiorcy wierzyciela powstały z tytułu umowy związanej z wykonywaniem działalności gospodarczej przez obydwu przedsiębiorców, ● łączna kwota zobowiązań wynosi co najmniej 500 zł, ● świadczenie jest wymagalne od co najmniej 60 dni, ● upłynął co najmniej miesiąc od wysłania przez przedsiębiorcę wierzyciela listu poleconego do dłużnika z wezwaniem do zapłaty, zawierającym ostrzeżenie o zamiarze przekazania danych do big. Przekazać można dane o zobowiązaniach wymagalnych, a więc takich, których termin płatności minął, a wierzyciel nie uzyskał zaspokojenia swojego roszczenia. Przedsiębiorca wierzyciel może przekazać do biura informacje gospodarcze dane dotyczące siebie, dłużnika, wspólników dłużnika będącego spółką handlową, z których każdy posiada co najmniej 10 proc. kapitału zakładowego tej spółki, wspólników dłużnika będącego spółką osobową, akcjonariusza dłużnika będącego jednoosobową spółką akcyjną oraz dane o samym zobowiązaniu. Zadłużeni konsumenci Przedsiębiorca może wpisać na listę BIG konsumenta, który nie spłaca wobec niego swego zadłużenia. Konsumentem w tym wypadku może być osoba fizyczna, która zawiera umowę z przedsiębiorcą w celu bezpośrednio niezwiązanym z działalnością gospodarczą, ale także członek wspólnoty mieszkaniowej, członek spółdzielni mieszkaniowej posiadający prawo do lokalu oraz dłużnik alimentacyjny. W przypadku zgłaszania długu konsumenta przepisy stawiają jednak wiele dodatkowych wymagań. Łącznie muszą być spełnione takie warunki: ● zobowiązania wobec przedsiębiorcy powstały z tytułu umowy o kredyt konsumencki lub umowy o przewóz osoby w regularnej komunikacji publicznej, ● łączna kwota zobowiązań konsumenta wobec tego przedsiębiorcy wynosi co najmniej 200 zł, ● świadczenia są wymagalne od co najmniej 60 dni, ● upłynął co najmniej miesiąc od wysłania przez przedsiębiorcę wezwania do zapłaty zawierającego ostrzeżenie o zamiarze przekazania danych do konkretnego biura. Trzeba podkreślić, że informacje o zobowiązaniach konsumentów mogą przekazywać wyłącznie przedsiębiorcy wyraźnie wskazani w przepisach. Przykładowo są to: ● banki; ● pośrednicy ubezpieczeniowi; ● spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe; ● świadczący usługi leasingu, faktoringu lub forfaitingu; ● operatorzy lub podmioty udostępniające usługi telekomunikacyjne; ● świadczący usługi dostawy energii elektrycznej, ciepła, paliw gazowych, wody, odprowadzania nieczystości lub wywozu śmieci; ● spółdzielnie mieszkaniowe; ● wspólnoty mieszkaniowe; ● wynajmujący lokale. Przedsiębiorcy mogą przekazywać dane o długach konsumenta powstałych tylko z tytułu umowy o kredyt konsumencki lub umowy o przewóz osoby w regularnej komunikacji publicznej. Do BIG mogą więc trafić konsumenci zalegający ze spłatą kredytu konsumenckiego, ale także konsumenci niepłacący za gaz, prąd lub wodę. Według art. 2 ust. 2 ustawy z 20 lipca 2001 r. o kredycie konsumenckim pojęcie kredytu konsumenckiego obejmuje bowiem nie tylko tradycyjny kredyt, ale także sytuacje, w których mamy do czynienia z odroczonym terminem płatności. Dlatego do tej kategorii można zaliczyć także opłaty, które uiszczamy z dołu (a więc z odroczonym terminem płatności), np. za połączenia telefoniczne czy zużytą energię. Fałszywe dokumenty Przedsiębiorca może także przekazać do biura informację gospodarczą dotyczącą posłużenia się wobec niego podrobionym lub cudzym dokumentem, a w szczególności dokumentem potwierdzającym tożsamość lub zaświadczeniem o zatrudnieniu bądź zarobkach. W takim przypadku przedsiębiorca może przekazać do biura informacje gospodarcze dotyczące siebie oraz dokumentu. Przedsiębiorca ma obowiązek poinformować osobę, której dokumentem tożsamości się posłużono, o zamiarze przekazania informacji gospodarczej o tym dokumencie do biura z podaniem firmy i adresu siedziby tego biura. Przedawnione wierzytelności BIG-om można udostępniać informacje gospodarcze dotyczące wierzytelności przedawnionych. Przedsiębiorcy mają prawo przekazywać informacje dotyczące zwłoki w wykonywaniu zobowiązań pieniężnych przez innych przedsiębiorców i konsumentów. Przedawnienie wierzytelności nie stoi na przeszkodzie, by udostępnić taką informację gospodarczą. Wierzytelność przedawniona wciąż istnieje z tym, że nie można skutecznie dochodzić jej przymusowego zaspokojenia na drodze sądowej. Dłużnik może jednak dobrowolnie spełnić świadczenie i w ten sposób zaspokoić wierzyciela. Kary za nieprawdziwe dane Biuro, które udziela nieprawdziwych lub nieaktualnych informacji gospodarczych, podlega grzywnie do 30 tys. zł. Również nierzetelny przedsiębiorca, który wpisuje inny podmiot do BIG, mimo że dług nigdy nie istniał, ponosi odpowiedzialność karną. Każdy, kto przekazuje do biura nieprawdziwą informację gospodarczą, podlega grzywnie do 30 tys. zł. Tej samej karze podlega ten, kto nie usunął informacji gospodarczej w terminie 90 dni od dnia jej otrzymania od biura lub ujawnił niezgodnie z przepisami ustawy informację gospodarczą osobom trzecim. 30 tys. zł, wynosi kara za podawanie nieprawdziwych i nieaktualnych informacji Źródło: e-Dziennik Gazeta Prawna Artykuł z dnia: 13 października 2009 roku Autor: Ewa Grączewska-Ivanova |
|
|
|
02.11.2009, 16:00
Post
#3
|
|
|
Małomówny ![]() ![]() Group: Użytkownik Posts: 5 Joined: 09.01.2008 Member No.: 136,178 |
Miałem kiedyś do czynienia z firmą windykacyjną.
Sprawa dotyczyła niezapłaconej tzw. "kary umownej" za zgubiony, w moim przypadku ukradziony, telefon komórkowy. Sprawa była kontrowersyjna ponieważ wtedy umowy nie zobowiązywały do kupna karty SIM w przypadku zagubienia. Inną sprawą jest to, że owa karta SIM kosztowała, bagatela, 500 zł - mogłem też ponieść karę umowną w wysokości ok. 1000 zł. Trochę tego nie rozumiem, gdyż dlaczego po 8 latach sobie przypomniano o tym zobowiązaniu. Ale mniejsza z tym. Przez około 2 lata otrzymywałem nękające listy, informujące o owym zobowiązaniu oraz z groźbą, że naliczą mi dodatkowe koszty związane ze sprawą sądową, koszty egzekucji itp. Krótko mówiąc, olewałem te listy do chwili, gdy owa firma nie założyła sprawy w sądzie grodzkim ( tak tak - dotychczas myślałem, że sądy grodzkie zajmują się sprawami wyłącznie związanymi z wykroczeniami drogowymi). Powołując się na odpowiednie przepisy o przedawnieniu sprawę miałem praktycznie wygraną. Ciekawy natomiast był ruch firmy windykacyjnej: wycofali swój wniosek z sądu. W praktyce oznacza to prawie to samo co przegrana z wyjątkiem tego, że kiedyś jeszcze mogą wrócić do tej sprawy. Od tego czasu nękających listów nie otrzymuję. Wniosek: nie dajcie się zastraszać w podobnych sytuacjach. W moim przypadku nawet poniesienie kosztów i przegrana w sądzie to i tak zapłata kary 8 lat temu a dziś, to dwie różne kwoty. Zwracam uwagę na to, że ok. roku temu nie można było naliczać odsetek od kar. Oczywiście, nikogo nie nakłaniam do niewywiązywania się z umów, ale zwracam uwagę przede wszystkim na to, iż pewne działania ze strony różnych firm nie zawsze są zgodne z prawem lub są na granicy prawa. Ciekawe jest natomiast tłumaczenie owej firmy i dlaczego podejmują sprawy "przedawnione": otóż firma ta uważa, że brak reakcji ze strony wierzyciela, to dobrowolne zrzeczenie się z instytucji "przedawnienia". Gdy firma złoży sprawę do sądu, trzeba wtedy natychmiast "uciąć łeb sprawie" i wystąpić do sądu pismem o uznaniu roszczenia za przedawnione. Ważne jest to, aby tego nie przegapić. Później jest o wiele trudniej wygrać sprawę. Pozdrawiam. |
|
|
|
02.11.2009, 20:18
Post
#4
|
|
|
Milczek ![]() Group: Użytkownik Posts: 4 Joined: 03.09.2007 Member No.: 125,412 |
Witam! Ogromnie się cieszę, że został podjęty temat firm windykacyjnych i ich niezgodnych z prawem postępowań.
Przed wielu laty, z powodu utraty dochodów, przestałam spłacać dług. Bank (nie podam jego nazwy) nie chciał zgodzić się na mniejsze raty, on chciał spłaty całości zobowiązania wraz z ustanowionymi przez siebie procentami, jednak nie oddał sprawy do sądu, a jedynie przekazał ją jednej z firm windykacyjnych - właśnie tej, która została wymieniona powyżej, a która została wskutek niedozwolonych praktyk ukaraną kwotą 500 tys. zł. Zaczęło się od nękania mnie, mojego nowego pracodawcę, moją rodzinę, nawet dzieci bo noszą to samo nazwisko, sąsiadów i mieszkańców mojej małej miejscowości telefonami. Cieszę się, że ktoś się odważył i znalazł sposób na ukrócenie samowoli firm. Ja sama boleję nad moim powstałym długiem i cyklicznie go spłacałam. Okazało się, że czyniłam to niepotrzebnie, gdyż firma nie uwzględnia moich wpłat, pomimo posiadania przeze mnie dowodów wpłat. Pozostanie mi chyba pójść do sądu, bo nie ma innej rady - chyba że podaruję im tych kilkaset złotych. To wprost niewiarygodne postępowanie firm spowodowane jest chyba tylko naszą niewiedzą. Panie Krzysztofie, proszę poradzić mi i wielu innym osobom, jak postępować powinniśmy w takich przypadkach. |
|
|
|
02.11.2009, 22:54
Post
#5
|
|
![]() Milczek ![]() Group: Użytkownik Posts: 1 Joined: 22.06.2002 Member No.: 46,579 |
Witam
Temat, który poruszyłeś bulwersuje mnie od dawna. Otóż w w 2004 roku otrzymałem pismo z firmy windykacyjnej "Ultimo" na temat rzekomego długu jaki moja żona miała jakoby mieć w stosunku do firmy "Żagiel". Długu sprzed 2 lat! Wyjaśniałem, wysyłałem pisma, telefonowałem i... cisza. Nie raczyli mi nawet odpowiedzieć, że o "przepraszamy" nie wspomnę. Rok później z kolejnej firmy windykacyjnej "Kruk" dostałem następne, bezczelne żądanie spłacenia tego samego NIEISTNIEJĄCEGO długu. Powtórnie wyjaśniałem, pisałem... Efekt - znany: żadnej odpowiedzi. Na całe szczęście zachowałem wszystkie pisma WRAZ Z KOPERTAMI (co było ważne z uwagi na daty doręczenia) i to uchroniło mnie przed procederem windykacji, a zapewne i komornika. Poniżej treść wymienianych przeze mnie pism w tej sprawie: ----- Original Message ----- From: (...) To: windykacja@ultimo.pl Sent: Wednesday, September 22, 2004 3:15 PM Subject: (...) Szanowni Państwo! W odpowiedzi na Wasze pismo w sprawie rzekomego zadłużenia (...) wobec CRH Żagiel Sp. z o.o. na kwotę 1.241,34 pln, po telefonicznej rozmowie z Państwa przedstawicielem, który nie był uprzejmy przedstawić się, uprzejmie informuję, że żądania wymienione w piśmie jakie otrzymaliśmy od Państwa, są absolutnie bezzasadne! Oto fakty: We wrześniu 2002 roku (dokładnej daty nie pamiętam, ale było to na pewno po 3 września - o czym świadczy pieczątka "Awizowano powtórnie" z datą 3. września) otrzymaliśmy list z CRH Żagiel wysłany dnia 19.08.2002r. W piśmie zawiadamiającym o przelewie wierzytelności było zamieszczone, jednoznaczne sformułowanie: " ... w przypadku gdy dokona Pan/Pani spłaty całości kwoty kapitału w wysokości 2077,69 zł na powyższy rachunek, w terminie 30 dni od daty otrzymania niniejszego pisma, wówczas CRH Żagiel SJ odstąpi od dochodzenia pozostałych kwot zadłużenia wynikających z naliczonych odsetek, co oznacza dla Pana/Pani możliwość zaoszczędzenia kwoty 1241,34 zł." W dniu 25 września 2002r. - zatem PRZED upływem terminu wyznaczonego przez CRH Żagiel dokonałem za pośrednictwem Banku Śląskiego wpłaty 2077,69 zł spełniając tym samym wymóg postawiony w piśmie. Przez jakiś czas oczekiwałem obiecanej przez CRH w tym samym liście pisemnej informacji o całowitym rozliczeniu zadłużenia i ostatecznym zamknięciu umowy, lecz po kilku miesiącach, kiedy nie nadchodziło, zapomniałem o całej sprawie. W tej sytuacji Wasze żądanie po upływie 2 lat (sic!) jest dla mnie nie tylko niezrozumiałe, ale wręcz przerażające. Bowiem, co by było, gdyby mój bank nie trzymał tyle czasu potwierdzeń przelewu? Albo gdybym nie zachował koperty, w której otrzymałem pismo z CRH Żagiel? Łatwo na to odpowiedzieć - wystąpilibyście do sądu i komornik ściągnąłby nienależne CRH Żagiel pieniądze! Może na przyszłość lepiej będziecie Państwo sprawdzać okoliczności powstania rzekomych "wierzytelności"! W związku z powyższym oczekuję od Państwa podjęcia następujących działań: 1. Pisemnego potwierdzenia, że Wasze żądania są bezzasadne i odwołania ich, 2. Wystosowania pisma do CRH Żagiel z żądaniem przysłania mi pisemnego potwierdzenia rozliczenia zadłużenia i ostatecznego zamknięcia umowy. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedź "ULTIMO" W odpowiedzi na Pani oczekiwania skierowane wobec K.C.W.Ultimo, informujemy, że skierowano do CRH Żagiel ( właściciela wierzytelności) adekwatne zapytania. Ponadto pragniemy Panią poinformować, iż pismo o całkowitym rozliczeniu kredytu, nr (...) , może być wystawione tylko przez Firmę Żagiel, po stronie której leży także możliwość wstrzymania procesu windykacji. Dziękujemy również za Pani wyczerpujace wyjaśnienia w kwestii w/w wierzytelności, ponieważ pozwoliły nam one rozpocząć procerdurę wyjaśniającą. Z poważaniem Krajowe Centrum Wierzytelności ULTIMO Sp. z o.o. ul. Braniborska 58-68 53-680 Wrocław --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- DO FIRMY WINDYKACYJNEJ "KRUK" Szanowni Państwo W załączeniu zeskanowane dokumenty (oryginały znajdują się w moim posiadaniu) dotyczące RZEKOMEGO długu mojej żony - (...) wobec CRH Żagiel. Cała sprawa jest jasno opisana w mojej korespondencji z firmą Ultimo, która już we wrześniu rok temu wyjaśniała sprawę z CRH Żagiel (i - jak widać nie wyjaśniła). Uważam kolejne żądanie firmy Żagiel za wprost bezczelną próbę wyłudzenia nienależnych pieniędzy. W sprawie tej zwrócę się do programu TVN "Uwaga" o ostrzeżenie innych potencjalnych klientów "Żagla" bowiem tego typu praktyki są NIEDOPUSZCZALNE i to zarówno ze strony firmy Żagiel jak i kolejnych firm zajmujących się windykacją, które - jak wynika z faktów - podejmują się windykacji strasząc sądem i innymi niemiłymi konsekwencjami BEZ SPRAWDZENIA czy w ogóle dług istnieje! Wobec powyższego proszę o pismo od Państwa odwołujące wezwanie do zapłaty, jakie otrzymałem oraz spowodowanie w CRH Żagiel wysłania do mnie pisma jednoznacznie stwierdzającego, iż moja żona - (...) , w imieniu której występuję, nie ma żadnych zobowiązań w tej sprawie (już 2-krotnie monitowałem w "Żaglu" o takie pismo za pomocą emaila i telefonicznie, ale nie byli uprzejmi odpowiedzieć). Powyżej moja korespondencja nt. sprawy prowadzona z K.C.W.Ultimo - nic nie dodaję bo nic się od tego czasu nie zmieniło. Z poważaniem (...) -------------------------------------------------------- Fajne, nie? A, żeby było śmieszniej (i straszniej) prawie identyczna sprawa powtórzyła się 3 miesiące temu. Jedna z firm ubezpieczeniowych nie zauważyła w swoim bałaganie pisma, w którym rezygnowałem z ubezpieczenia OC, (bowiem sprzedałem samochód) i po 2 latach zażądała kupę kasy (wraz z odsetkami) za ponoć nieopłacone składki. Zadzwoniłem, wysłałem skany pism, podałem numer listu poleconego i... po 2 miesiącach dostałem z kolejnej firmy windykacyjnej żądanie zapłaty. Myślałem, że mnie szlag trafi! Wniosek jest jeden - firmy tzw. windykacyjne, a w rzeczywistości bandyckie, w ogóle nie sprawdzają zasadności sprzedawanych im długów. A ponieważ mogą otrzymywać nakazy komornicze nawet bez sprawy z udziałem potencjalnego dłużnika - w każdej chwili spodziewaj się komornika u swoich drzwi. Serdecznie pozdrawiam kaczoryn |
|
|
|
03.11.2009, 17:45
Post
#6
|
|
|
Milczek ![]() Group: Użytkownik Posts: 1 Joined: 03.11.2009 Member No.: 162,466 |
Witam,
niestety jak sie okazuje wielu z nas mam problem z firma windykacyjna. Otoz wlasciciel firmy budowlanej ktora wynajelam do prac remontowo-budowlanych w mojej firmie, postanowil sprzedac dlug za 1 niezaplacona fakture, firmie windykacyjnej. Dodam dlaczego faktura nie zostala oplacona : 1, Pan nie zakonczyl prac 2, Jest wiele uchyben reklamacyjnych 3. brak umowy z ta firma i nie zatwierdzalam zadnego kosztorysu 4. Kosztorys przeslany do mnie wraz z faktura rażąco zawyżone ceny + ( koszt pośreni 70 %) Po wydawaloby sie dobrej wspolpracy i oplacie wydaje sie wszystkich naleznosci, wykonawca wyslal mi fakture na kwote 9000 zł ( 10 dni pracy firma 1 -osobowa ). Zignorowalam te korespondecje i uznalam za bezpodstawna. Po miesiacu otrzymalam pismo o sprzedazy mojego dlugu firmie windykacyjnej. Niedawno otrzymalam pierwsze pismo od firmy windyk. na które odpisalam wyjasniajac cala sytuacje, ze zarowno ja jak ich firma zostalismy oszukani przez firme budowlana. Poinformowalam ich roniez ze powolalam bieglego do spraw budownictwa, ktory stwierdzi co zostalo wykonane w mojej firmie, a co znalazlo sie w kosztorysach ( przypomne nie zatwoerdzonych ). Nawiedzona babka z firmy wind. wydzwania dzisiaj po otrzymaniu tego pisma, ze ono jej nic nie mowi i ze kieruje sprawe UWAGA DO PROKURATORA Bardzo prosze o pomoc moze ktos mial podobna sytuacje, rozumiem zeby ten dlug chociaz istnial, ale jak mozna sprzedac nieistniejacy dlug ? Czy tez powinnam wystawic temu Panu fakture, przeslac ja poczta i żądac zapłaty ? |
|
|
|
03.11.2009, 20:48
Post
#7
|
|
![]() Bardzo rozgadany Group: Administrator Posts: 1,568 Joined: 31.03.2006 From: Jelenia Góra - Cieplice Member No.: 152,614 |
Dobry wieczór.
Może postaram się najpierw pomóc naszej nowej użytkowniczce o loginie emilka123... Sądzę, że tych kilka zdań, które tu napiszę okażą się nie tylko cenną wskazówką dla niej samej, ale także dla wielu innych naszych gości i użytkowników, bo przecież każdy z nas ma do czynienia na co dzień z fakturami, z paragonami - prawda Zacznę od pewnej historii, która przydarzyła mi się kilka lat temu. Pewnego razu dwóch moich znajomych zwróciło się do mnie o pomoc w arcytrudnej dla nich samych sprawie - spór dotyczył nieuregulowanych przez nich zobowiązań w stosunku do producenta mebli (obaj panowie mieli swoje firmy jako osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą na własny rachunek), który przesłał im faktury do uregulowania... Udałem się z jednym z nich (ojcem) do producenta mebli w celu przeprowadzenia negocjacji - producent ten okazał się pazerny, głupi i nieuczciwy. Doradziłem swoim znajomym aby nie płacili i spokojnie czekali na to, co się wydarzy... Długo nie musieliśmy czekać. Po kilku miesiącach przyszedł z Sądu Rejonowego w Kaliszu w stosunku do jednego z nich (syna) nakaz zapłaty, od którego wniosłem sprzeciw, co zaskutkowało tym, że sprawa z postępowania nakazowego trafiła do postępowania zwykłego. Jak to się stało, że nie będąc prawnikiem występowałem w sprawie jako pełnomocnik strony Patrząc na sprawę naszej użytkowniczki o pseudonimie emilka123 także uważam ją za wygraną Tych dwóch moich znajomych nadawało się do prowadzenia biznesu, jak ja na perskiego szacha. Prowadzili z producentem mebli biznes sprzedając jego produkty a nigdy nie pomyśleli o tym, aby kiedykolwiek stworzyć jakąś umowę, o gwarancjach na meble nie wspominając - istna tragedia drogi Marku, drogi Andrzeju... Nie będę się wgłębiał w szczegóły, gdyż sprawa trwała dość długo, a ja musiałem Sąd przekonać, że faktura to nic nieznaczący świstek papieru, co mi się z powodzeniem udało demonstrując jak to jako prezes zarządu firmy Inter POLRAD CO., LTD. Sp. z o.o. mogę obciążyć Sąd Rejonowy, panią sędzię, reprezentującego stronę przeciwną radcę prawnego i co z takiego wystawienia przeze mnie faktury może dla nich samych wyniknąć. Przedstawiciel kaliskiej palestry wręcz kipiał z oburzenia, a panią sędzię... udało mi się nie tylko nieźle rozbawić, ale przede wszystkim pozwolić jej na to, by inaczej zaczęła oceniać dowody w postaci faktur. Koniec końców sprawę wygrałem, pan radca przestał reprezentować tego producenta, który tylko mojemu dobremu humorowi mógł zawdzięczać to, że w trakcie procesu, a właściwie tuż przed wywołaniem sprawy, nie złożyłem przeciw niemu pozwu wzajemnego. Droga Pani emilka123. Pani sprawa jest nie tylko do wygrania, ale może Pani na niej nieźle jeszcze zarobić, bo o ile Pani słowa na naszym Forum napisane polegają na prawdzie, to nie Pani, ale zarówno firma budowlana, jak i firma windykacyjna, są Pani... dłużnikami (sic!) PS Pomogę Pani, o ile następnym razem przyłoży się Pani do poprawnego pisania. Przecież nawet Firefox wychwytuje błędy... Ludzie - ja naprawdę mam już dość poprawiania Waszych wypowiedzi, co czynię już od ponad trzech lat dbając o to, ażeby jednak to Forum czymś się od innych wyróżniało. Naprawdę, tak niewiele, przecież, od Was oczekuję w zamian... |
|
|
|
05.11.2009, 01:47
Post
#8
|
|
|
Milczek ![]() Group: Użytkownik Posts: 1 Joined: 05.11.2009 Member No.: 162,474 |
Niegdyś, w czasach studenckich byłem głupi i nieroztropny. Trafiły mi się:
- jeden częściowo zasadny "mandat" (opłata dodatkowa) za przejazd PKP z nieważnym biletem (przyzwyczajony do biletów drukowanych otrzymałem bilet do kasowania i po prostu zapomniałem skasować - kontrole na tym odcinku i tak odbywały się codziennie więc "próba liczenia na życzliwy los" nie wchodziła w rachubę) - jeden kompletnie niezasadny z lokalnej komunikacji miejskiej, z której nawet nie korzystałem Pierwsza sprawa sięga roku 2003 - i tutaj moje pytanie - czy ten dług został przedawniony? Druga sprawa to chyba rok 2006. Otrzymałem wówczas pierwsze wezwanie do zapłaty za coś, z czego wiem, iż nie korzystałem. Po moim telefonie do firmy, która zajmowała się kontrolami (i wysłała wezwanie do zapłaty) dowiedziałem się, że nie poda mi na podstawie jakiego dokumentu zostałem spisany i jak nie zapłacę to czeka mnie sprawa w sądzie. Wówczas porządnie się uśmiałem i stwierdziłem, że mogą się bujać. Minęło kilka lat, teraz przychodzą pisma z firmy windykacyjnej o "uregulowanie długu", który wzrósł do kilkuset złotych. Zastanawiam się czy go spłacać, czy pociągnąć sprawę dalej, bo przecież tak każdego mogliby "wrobić". Tutaj dodam, iż ów firma została wykopana z naszego miasta właśnie za nieuczciwe praktyki wobec pasażerów. Szczegółów niestety nie znam. Podejrzewam, że jacyś kontrolerzy zdobyli skądś szczątkowe dane osób i wpisywali je w swoich formularzach - wypracowując w ten sposób swoje "normy". Kto bowiem uwierzy jakiemuś tam studentowi... Czy powinienem zadzwonić do firmy windykacyjnej i próbować wyjaśniać sprawę? Czy może powinienem zadzwonić i poprosić o przekazanie sprawy do sądu? Jak wygląda w takich przypadkach postępowanie sądowe? Firma "kontrolerska" ma siedzibę jakieś 400km od miejsca mojego zamieszkania. Czy sprawa odbędzie się w sądzie podległym dla nich, czy też w sądzie bliskim mojego miejsca zamieszkania? Czy w razie podjęcia sprawy udowodnię swój brak winy (a właściwie brak zasadnych dowodów winy) to zwrócone zostaną mi koszta dojazdu i rekompensata za zmarnowany czas? Może zaś lepiej sobie odpuścić i zrezygnować z zakupu nowego tabletu na rzecz świętego spokoju? |
|
|
|
09.11.2009, 19:04
Post
#9
|
|
|
Małomówny ![]() ![]() Group: Użytkownik Posts: 5 Joined: 09.01.2008 Member No.: 136,178 |
Niegdyś, w czasach studenckich byłem głupi i nieroztropny. Trafiły mi się: - jeden częściowo zasadny "mandat" (opłata dodatkowa) za przejazd PKP z nieważnym biletem (przyzwyczajony do biletów drukowanych otrzymałem bilet do kasowania i po prostu zapomniałem skasować - kontrole na tym odcinku i tak odbywały się codziennie więc "próba liczenia na życzliwy los" nie wchodziła w rachubę) - jeden kompletnie niezasadny z lokalnej komunikacji miejskiej, z której nawet nie korzystałem Pierwsza sprawa sięga roku 2003 - i tutaj moje pytanie - czy ten dług został przedawniony? Druga sprawa to chyba rok 2006. Otrzymałem wówczas pierwsze wezwanie do zapłaty za coś, z czego wiem, iż nie korzystałem. Po moim telefonie do firmy, która zajmowała się kontrolami (i wysłała wezwanie do zapłaty) dowiedziałem się, że nie poda mi na podstawie jakiego dokumentu zostałem spisany i jak nie zapłacę to czeka mnie sprawa w sądzie. Wówczas porządnie się uśmiałem i stwierdziłem, że mogą się bujać. Minęło kilka lat, teraz przychodzą pisma z firmy windykacyjnej o "uregulowanie długu", który wzrósł do kilkuset złotych. Zastanawiam się czy go spłacać, czy pociągnąć sprawę dalej, bo przecież tak każdego mogliby "wrobić". Tutaj dodam, iż ów firma została wykopana z naszego miasta właśnie za nieuczciwe praktyki wobec pasażerów. Szczegółów niestety nie znam. Podejrzewam, że jacyś kontrolerzy zdobyli skądś szczątkowe dane osób i wpisywali je w swoich formularzach - wypracowując w ten sposób swoje "normy". Kto bowiem uwierzy jakiemuś tam studentowi... Czy powinienem zadzwonić do firmy windykacyjnej i próbować wyjaśniać sprawę? Czy może powinienem zadzwonić i poprosić o przekazanie sprawy do sądu? Jak wygląda w takich przypadkach postępowanie sądowe? Firma "kontrolerska" ma siedzibę jakieś 400km od miejsca mojego zamieszkania. Czy sprawa odbędzie się w sądzie podległym dla nich, czy też w sądzie bliskim mojego miejsca zamieszkania? Czy w razie podjęcia sprawy udowodnię swój brak winy (a właściwie brak zasadnych dowodów winy) to zwrócone zostaną mi koszta dojazdu i rekompensata za zmarnowany czas? Może zaś lepiej sobie odpuścić i zrezygnować z zakupu nowego tabletu na rzecz świętego spokoju? Trudno mi ocenić w Twoim porzypadku czy sprawa jest przedawniona. Najlepiej udaj się do specjalisty. Przepisy w tej sprawie są różne np. dla zapłat okresowych i jeśli dotyczą abonamentu, rachunków okresowych (np. telefon) przedawnienie następuje po 3 latach. Inny czas przedawnienia jest dla Urzędów Państwowych. Od czasu mojej sprawy już trochę czasu upłynęło i przyznam że zapomniałem o szczegółach, a haczyki ze strony firm windykacyjnych mogą być różne np. wspomniane przeze mnie w wyżej poście "domniemanie o zrzeczeniu się przedawnienia". W swoich sprawach musisz być po prostu pewnym, czy takie przedawnienie ma miejsce. Ja np. konsultowałem się w tej sprawie z prawnikiem. Zwracam natomiast uwagę iż pisząc list do firmy windykacyjnej ujawnisz swoją linię obrony. Możesz np. napisać że że z firmą windykacyjną nie masz nic wspólnego, że nie podpisywałeś z nią żadnej umowy, oraz że nie otrzymałeś żadnego dokumentu informującego (np od PKP) że sprzedali twój dług (jeśli faktycznie nie otrzymałeś takiego pisma). Każda firma sprzedająca dług jest zobowiązana do poinformowania Ciebie o tym. Ujawnianie linii obrony na skraju przedawnienia może Tobie tylko przysposobić tylko problemów. Tak naprawdę firma windykacyjna nie wie jakie jest Twoje zameldowanie, gdzie mieszkasz, a ustalenie tego może trochę potrwać. Zdradzisz się w momencie odpisania na list. O rekompensatach raczej zapomnij, za czas nikt Tobie niczego nie zwróci, a za dojazdy to policzą Tobie np. 4 przejazdy po 4zł. to sam oblicz ile tego jest. Jeśli założysz sprawę to faktycznie Ty będziesz musiał się udawać do Sądu i poniesiesz straty. Jeśli natomiast sprawę założy firma windykacyjna to całość spadnie na nią. Wówczas sprawę ucinasz jednym odpowiednio dobrze napisanym pismem: np. iż nie zrzekasz się przedawnienia i że takie przedawnienie ma miejsce, w piśmie do sądu zaznaczasz żeby kosztami sądowymi obciążyć firmę windykacyjną. Dobrze aby Ci Ktoś w tym pomógł, zorientuj się czy gdzieś w pobliżu nie ma instytucji które bezpłatnie udzielają porad prawnych (np. na jakiejś Uczelni w której jest Wydział Prawa...). Czasami wywieszki z informacjami gdzie takie bezpłatne porady są udzielane znajdują się w samych sądach. Musisz sam ocenić swoją sytuację bo aby móc cokolwiek zrobić tu na tym forum, musiałbyś przedstawić wszystkie szczegóły nawet te niezbyt wygodne. Pozdrawiam i życzę powodzenia |
|
|
|
07.01.2010, 06:23
Post
#10
|
|
![]() Bardzo rozgadany Group: Administrator Posts: 1,568 Joined: 31.03.2006 From: Jelenia Góra - Cieplice Member No.: 152,614 |
Pani redaktor Daria Stojak z Dziennika Gazeta Prawna w dniu dzisiejszym, tj. 7 stycznia 2010 r. napisała kolejny, bardzo ciekawy artykuł, do lektury którego, tak jak i do codziennych odwiedzin internetowej strony niezwykle poczytnego pisma Dziennik Gazeta Prawna serdecznie Państwa zapraszam:
Tylko nieliczne firmy windykacyjne działają zgodnie z prawem Zadłużeni po świętach Polacy mogą mieć problemy z firmami egzekwującymi należności. Wierzyciele wymuszają od windykatorów agresywne metody dochodzenia zaległości. Przeszłość firmy windykacyjnej i stosowane przez nią metody egzekucji można łatwo sprawdzić. Wiele polskich rodzin będzie musiało uporać się ze spłatą pożyczek zaciągniętych na świąteczne zakupy. Jak wynika z badań firmy doradczej Deloitte, pomimo kryzysu aż 61 proc. Polaków przeznaczyło na święta tyle co rok temu, a suma wydatków na przeciętną polską rodzinę wyniosła 1,5 tys. zł. Niestety, dla wielu Polaków wiązało się to z wzięciem pożyczki. A banki i inni wierzyciele, chcąc jak najszybciej odzyskać ratę zaległej należności, zlecają firmom windykacyjnym szybką i agresywną windykację. – Metody postępowania firm windykacyjnych przekraczają nie tylko barierę dobrych obyczajów, ale i granice prawa – mówi Marcin Mamiński, partner zarządzający Mamiński & Wspólnicy. Skutki mogą być niekiedy tragiczne: 45-letni mieszkaniec Pabianic otruł się spalinami własnego samochodu z powodu kilkudziesięciu tysięcy złotych długu. Przed śmiercią napisał świąteczne życzenia do windykatorów z dwóch banków, w których zaciągnął kredyty. W innym przypadku windykatorzy wysyłali do młodej kobiety groźnie brzmiące ostrzeżenia, odwiedzali ją w domu, usiłowali nękać ją telefonicznie. Wszystko, by odzyskać dług zaciągnięty u operatora firmy telekomunikacyjnej. Takie działanie jest niezgodne z prawem. – Windykator nie może stosować żadnych środków przymusu – jest to zastrzeżone do kompetencji sądów oraz komornika. Może nas jedynie prosić o uregulowanie zadłużenia, ale nie może tego wymusić – mówi Andrzej Springer, radca prawny, wspólnik Grynhoff Woźny Maliński. Dług szybko rośnie Jeśli klient jest nieuważny i nie doczyta warunków umowy, zwłaszcza tych dopisanych małym druczkiem, koszty pożyczonych pieniędzy mnożą się szybko. W parabankach w grę wchodzi rzeczywista stopa procentowa idąca w tysiące procent, i to bliżej tu 10 tys. niż jednego. – Pożyczający 200 zł przez SMS musi oddać po 15 dniach 240 zł, z czego zgodnie z prawem 10 zł to 5-proc. prowizja, a 1,5 zł to odsetki przy oprocentowaniu na 20 proc. w skali roku. Wszystko zgodnie z ustawą antylichwiarską, ale trzeba jeszcze zapłacić dodatkowo 28,5 zł za ubezpieczenie na życie – ostrzega Halina Kochalska, analityk Gold Finance. Efekt – rzeczywista stopa procentowa rzędu ponad 8 tys. proc. Niska kwota pożyczki nie oznacza także, że proporcjonalnie niskie są wszelkie kary czy prowizje. W razie spóźnienia pierwsze wezwanie do zapłaty kosztuje dodatkowo 25 zł, a każde kolejne 50 zł. Kosztowne wizyty W firmach, których agenci przychodzą do domu z pożyczką, a potem po raty, to nie odsetki ani nawet ubezpieczenia stanowią o ostatecznej sumie do zwrotu, lecz właśnie koszty wizyt domowych. – Gdy klient pożyczy 1 tys. zł na 55 tygodniowych rat zwracanych przelewem, oddaje co siedem dni 24,20 zł. Zazwyczaj usłyszy jednak jakieś przeciwwskazania do takiego trybu spłaty i będzie odwiedzał go agent. A to oznacza już cotygodniowy wydatek 34 zł – mówi Halina Kochalska. W efekcie klient oddaje 1870 zł w ciągu roku. To o ponad 500 zł więcej, niż gdyby oddawał przelewem. Taki koszt odpowiada oprocentowaniu przekraczającemu 130 proc. w skali roku, gdyby przyszło klientowi spłacać miesięczne raty od 1 tys. zł wziętego w banku. Najpierw po dobroci Uczciwi pożyczkodawcy posiadają wypracowane metody i procedury postępowania, zakładające w pierwszym rzędzie pomoc klientowi w spłacie zadłużenia. – Formami pomocy udzielonej klientowi ze strony banku może być np. wydłużenie okresu spłaty, obniżenie oprocentowania, zawieszenie płatności rat itd. – mówi Marek Kłuciński, rzecznik prasowy PKO BP. I tłumaczy, że w sytuacji dalszej zwłoki postępowanie banku uzależnione jest od postawy klienta, tzn. czy współpracuje on z bankiem, utrzymuje kontakt, dostarcza wymagane dokumenty, dokonuje jakichkolwiek płatności, czy też unika kontaktów lub wprowadza bank w błąd. W tym drugim przypadku wierzyciele decydują się na podjęcie bardziej restrykcyjnych działań. Jednym z nich jest skorzystanie z usług firm windykacyjnych. Często wymagana od takich firm szybka i zdecydowana windykacja wychodzi poza ramy prawa. Winni są też wierzyciele Za złą sytuację w sektorze windykacji winę ponoszą nie tylko windykatorzy. Nie bez winy są również zleceniodawcy takich usług, a więc np. banki. – Z jednej strony oddają oni długi do obsługi firmie windykacyjnej. Biorą przede wszystkim pod uwagę cenę takiej usługi, a z drugiej, wymuszają mało efektywne praktyki windykacyjne – mówi Agnieszka Semrau-Jóźwiak z firmy windykacyjnej BEST. W konsekwencji niektórzy windykatorzy nie zważają na ograniczenia ustawowe oraz branżowe, usiłując np. zmusić klientów do zapłaty kosztów niewynikających z umowy lub zwrotu długów, które uległy już przedawnieniu. Jeżeli banki oraz inni masowi dostawcy usług czy towarów w przetargu na obsługę wierzytelności zaczną uwzględniać etykę działania zleceniobiorcy, firmy niespełniające norm uczciwej windykacji znikną z polskiego rynku, nie znajdując klientów. Warto sprawdzić firmę Wierzyciel może w prosty sposób sprawdzić, czy firma windykacyjna postępuje z zachowaniem norm etycznych. Może on, w toku postępowania przetargowego, poprosić zleceniobiorcę o przedstawienie stosowanych przez niego procedur operacyjnych, schematów rozmów czy szablonów pism kierowanych do dłużników lub dowiedzieć się, czy dana firma windykacyjna była karana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za naganne praktyki. Wiele z nich respektuje prawa dłużników i działa z zachowaniem norm etycznych. – Na firmę BEST nigdy dotąd nie zostały nałożone żadne kary, nie została założona żadna sprawa sądowa, choć jesteśmy jedną z najstarszych w Polsce firm z branży i obsługujemy setki tysięcy spraw rocznie – mówi Agnieszka Semrau-Jóźwiak. Jednak spośród około 250 firm windykacyjnych w Polsce tylko nieliczne stosują uczciwą windykację polegającą na restrukturyzacji zadłużenia, czyli na odnalezieniu przyczyny, dla której dłużnik nie reguluje swoich zobowiązań w terminie, rozpoznaniu sytuacji trudnych i zaproponowaniu dłużnikom dogodnych form spłaty należności. Ciągle stosunkowo niewiele firm należy też do takich organizacji jak Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych propagująca przestrzeganie Zasad Dobrych Praktyk. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ A oto krótki, ale jakże wymowny komentarz autorki artykułu - Pani Redaktor Darii Stojak: ![]() Celem windykacji nie powinno być ani zastraszanie dłużników, ani ich karanie. Skuteczna egzekucja nie musi się wcale łączyć z przemocą. Niestety, na naszym rynku wierzytelności przetargi na odzyskiwanie długów wygrywają najczęściej firmy, które odwołują się do argumentów siły, a nie perswazji. Gdzie jak gdzie, ale w windykacji kryterium najniższej ceny nie może być kryterium decydującym. Zwłaszcza gdy przetarg ogłasza znany bank czy ubezpieczyciel. Cel nie może uświęcać środków. To środki powinny być tak dobierane przez firmy, by były zgodne z celami egzekucji. A banki? A banki powinno być stać na wybieranie takich właśnie firm. Dołącz do grona prenumeratorów Dziennika Gazety Prawnej, którym codziennie dostarczamy komplet użytecznych informacji z zakresu prawa i gospodarki a także bieżące wiadomości z kraju i ze świata |
|
|
|
![]() ![]() |
| Lo-Fi Version | Time is now: 07.09.2010, 02:15 |